niepotrzebna

Ask me anythingNastępna stronaArchiwum

#

zabawne jak szybko sie rozpadam. mam wrazenie, ze gdyby nie to, ze chodze do szkoly i mam jeszcze minimalne obowiazki dawno skonczylabym nieswiadomie posrod.. no wlasnie, posrod czego? niczego wlasnie, posrod pustki.

mam wrazenie, ze moja jedyna przyjaciolka jest samotnosc. kurcze, zawsze chcialalm nierozlacznej przyjazni a ta, nawet jesli bym sie jej sprzeciwiala zawsze ze mna bedzie. codziennie, na kazdym kroku. czasem z nia rozmawiam, zwierzam sie jej jak mi ciezko ale ona jest bezradna, nie odpowiada mi. mam jej to za zle, wtedy jestem skazana na sama siebie. na dlugie analizowanie i rozmyslanie nad wszystkim. w sumie mam duzo czasu, robie to calymi dniami. dochodze do trudnych wnioskow, bezsensownych.. czasem, nie oklamujmy sie, zawsze nie umiem poradzic sobie z tym wszystkim. to dziwne, ze czasem pomaga mi zyletka, ktora rani moje nadgarstki. chce mi sie smiac, kto normalny tak rozwiazuje swoje problemy? rozwiazuje? chwilowo o nich zapomina. no ale czemu gdy mysle, ze jestem brzydka jeszcze bardziej sie oszpecam? to paradoks.

najsmieszniejsze jest to, ze przez pewien czas myslalam, ze to wszystko sie zmieni. poznalam osobe, ktora czarowala usmiech na moich ustach, czulam sie z nia.. czulam sie tak realnie, jakby wlasnie to bylo moja codziennoscia. wszystko nagle zaczelo sie ukladac. oceny w szkole byly satysfakcjonujace, nie klocilam sie ze znajomymi, nawet z rodzina zaczelam sie dogadywac. moje plany, postanowienia.. wow, one na prawde sie spelnialy.. usmiecham sie teraz jak o tym mysle.

szkoda, ze to sie skonczylo. znowu powrocil okres w ktorym siedze sama, posrod moich czterech fioletowych scian. przykryta kocem, z laptopem na brzuchu czy telefonem w rece zastanawiam sie czy na prawde jestem taka beznadziejna. co powinnam zrobic, ile dac jeszcze z siebie aby poukladac sobie zycie, a przede wszystkim ustabilizowac. szkoda, ze codzienna norma stalo sie plakanie, desperacki strach.. nawet nie wiem przed czym. boje sie. lubie lezec pod koldra, zupelnie jak male dziecko, wtedy czuje sie bezpieczna. moglabym tu zostac na zawsze. przysiegam, ze nikt by nawet nie spytal co sie ze mnia stalo.